sobota, 11 kwietnia 2015

Polecane miejsca: Corralejo

W 2009 roku, po czterech latach ciągłej pracy, bez ani jednego dnia chorobowego i wolnego okolicznościowego, dłuższego niż 2 dni udało mi się wymusić od szefa i w dodatku za pomocą fortelu, 2 tygodnie (dokładnie 12 dni) urlopu. I to  nie w środku lata, ale w grudniu. Dlaczego fortel, dlaczego po czterech latach i w końcu dlaczego w grudniu to opowieść na zupełnie inny wpis, bo w tym zabrakłoby miejsca na opis i fotki z tego spokojnego i wg mnie wspaniałego miejsca, jakim jest Corralejo na Fuerteventurze należącej do Archipelagu Wysp Kanaryjskich. Szczerze powiem, że zakochałem się w tej rybacko-turystycznej mieścinie i gdybym wygrał w totka i miałbym się wyprowadzić z Waterford to właśnie Corralejo byłoby jedynką na mojej liście miast preferowanych do zamieszkania. Miejscowość bardzo spokojna, cicha, turystycznie nie aż tak oblegana (Lanzarote niecałe 15 km po prostej promem), a jednocześnie niesamowita na swój klimat i kolor ziemi (czerwień z małą ilością roślinności - na Fuerteventurze są bardzo małe opady deszczu - śr.120 mm w roku, w porównaniu we Wrocławiu i w Warszawie tylko czerwcu, lipcu i sierpniu spada śr. 200mm!).

A tak rozkładają się temperatury w ciągu roku:
http://www.travelplanet.pl/przewodnik/hiszpania/fuerteventura/temperatury/
Jak dla mnie warunki wręcz idealne. Nie znoszę niskich temperatur, a i wysokie eksterma doprowadzają mnie do stanów chorobowych.
Ludzie to istna mieszanka wybuchowa. Mimo, że mają w sobie gorącą krew hiszpańską to są ludźmi bardzo przyjaznymi i jeśli poznają nowego człowieka i on im przypadnie do gustu szybko staje on się "przyjacielem od dziecka".
Mimo, że Corralejo jest największym miastem na wyspie nic nie straciło z uroku miasteczka rybackiego jakim było w przeszłości.





Mimo, że jest tutaj mnóstwo sklepów, straganów, pubów i restauracji można tutaj znaleźć dzikie plaże, póść poza miasto, aby wejrzeć samemu w siebie na piaskowych diunach Parku Krajobrazowego. Jak lubisz piesze wycieczki możesz się przejść na pobliski wygasły wulkan. Wszędzie otaczać cię będzie czerwony krajobraz niczym z Marsa, a na niektórych plażach będziesz miał okazję przejść się po wulkanicznych tufach i białych pozostałościach koralowych.




W sezonie od kwietnia do października możesz skorzystać z Parku Wodnego BAKU (dokładnie ze zjeżdżalni i basenów), zaś całorocznie otwarta jest część ze ścianką wspinaczkową i małym zoo wodnym (w sezonie można popływać w wielkim akwarium z rekinami rafowymi!).









Ceny zarówno dla korzystających z atrakcji (kurs na Isla de Lobos z możliwością zostania na kilka godzin na wyspie - 15 euro - Na Isla de Lobos jest również pole namiotowe, ale zostać można na niej tylko 3 dni; a wypad na wyspę łodzią ze szklanym dnem i możliwość ponurkowania lub popływania - 18 euro), czy też dla tych, co chcą spędzić spokojnie czas - dobrą kolację dla dwóch osób w dobrej restauracji można już zjeść za 20 euro. Piwo w pubie jest od 3 euro a szybki fast food (frytki z rybą 6).
Bilet na prom na sąsiednią Lanzarote w obie strony to koszt 55 euro. Ja akurat nie skorzystałem z tej opcji, bo po prostu zabrakło mi czasu.

W oddali to właśnie Lanzarote z widoczną Playa Blanca








O samej wyspie i jej atrakcjach w następnej części.



Modelka wie jak się ustawić do zdjęcia











To nie sterraformowany Mars. To właśnie klimat Fuerteventury. I ten samotny, biały domek na samym środku zdjęcia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz