Oglądałem dzisiaj wiadomości w pudle, które stoi u mnie w
centralnym miejscu pokoju dziennego, lekko przy ścianie. Zdążyłem się już
przyzwyczaić do pijanych kierowców (dla mnie to zabójcy, którzy z zamiarem zabicia
wyjechali na ulicę i powinni być tak traktowani przez sądy-zabójstwo z
premedytacją), którzy zabili 19-latka (tkę) na przejściu dla pieszych. Zupełnie
obojętnie patrzę w telewizor i bezobjawowo obserwuję jak grupa fundamentalistów
islamskich niszczy zabytki i pomniki sprzed 2000 lat. Cóż taki mamy klimat. Obrzucanie
błotem przeciwnika politycznego, mimo, że samemu ma się brudu i obietnic za
paznokciami mnie nie rusza. Zobojętniałem i mam szczerze dosyć patrzenia na te
całe przepychanki. Zacytuję tu fragment piosenki Elektrycznych Gitar:
„A po co, a po co tak
dłubie i dłubie,
A za co, a za co tak myśli i skubie,
I tak się przykłada i mówi z ekranu,
I bredzi latami
wieczorem i ranooo...”,
bo ten nasz polski polityczny bełkot jeszcze będzie trwał i
trwał i trwał…
Ale jedno mnie dzisiaj ruszyło i nie daje spokoju. I mimo,
że jestem kociarz, to ciągle mam ten obraz przed oczami. Schronisko. Na 220
miejsc przetrzymywanych jest 380 psiaków. Brudne, zachudzone, z oblepionym
futrem, sikające pod siebie, na ufajdane deski boksów. I te oczy. Zaropiałe.Pełne
żalu, bólu i nadziei. Jeden z psów, czarny, duży próbuje przez kraty polizać
dłoń dziennikarce, tak jakby od tego miało zależeć jego życie. Jakby chciał jej powiedzieć: Proszę zostań, nie odchodź, zabierz mnie z tego piekła.
Inny w kojcu z napisem: Izolatka dla psów agresywnych wciska
pysk między szczeble kraty, aby go ktoś dotknął i podrapał po nosie. Pragnienie
bliskości, miłości, zrozumienia i człowieczeństwa. Do tego jeszcze wypowiedź
kierownika doprowadziła mnie do szewskiej pasji: „On jest niewinny. Winny jest
potencjalny Kowalski, który przyprowadził psa do schroniska. A on dał drugie
życie temu psu, bo go mógł uspać, a tak dał drugą szansę….”. Tylko pogratulować
toku myślenia Panie Kierowniku. Gdybym mieszkał w Polsce na pewno już dzisiaj
byłbym w tym schronisku i adoptował chociażby z dwie te mordy.
Dlaczego to piszę? Bo my ludzie możemy się krzywdzić
nawzajem. Krzyczeć na siebie, poniżać. I każdy z nas ma możliwość oddać tej
drugiej osobie. Możemy się bronić i pójść do sądu , na policję do prokuratury.
A taki psiak, czy kot? Co to stworzenie jest winne? Gdy decydujesz się na
zwierzaka, to tak jakbyś adoptował dwuletnie dziecko. Tak samo wymaga
cierpliwości, zrozumienia, akceptacji, zadbania, pielęgnacji i zapewnienia
podstawowych potrzeb. I tak samo potrzebuje miłości i bliskości. Więc zanim
przygarniecie jakiegokolwiek wypłosza zastanówcie się dwa, trzy a nawet cztery
razy, czy was to nie przerośnie. Zwierzak to NIE ZABAWKA. I nie zniknie po
roku, dwóch latach. To Towarzysz i Przyjaciel na kilkanaście lat.
Pozdrawiam was cieplutko i życzę miłego dnia i abyśmy nie
musieli oglądać w telewizji takich negatywnych newsów.














