Czy ktoś pamięta jak smakuje taki prawdziwy wiejski babciny żurek? Ten zapach czosnku i majeranku, przeplatany zapachem wędzonego na prawdziwym dymie boczku, który aż "wysysał" żołądek. Albo kolor barszczu czerwonego, do którego nie wlewało się octu, aby był lekko kwaśny i miał ładny kolor?
Przedstawiam podwójną odsłonę w stylu vintage: zakwas na żurek i zakwas buraczany. Proste, łatwe i mało pracochłonne.
A więc pierwszy gość w kociołku: Zakwas na żurek:
Potrzebujemy:
200 gram mąki żytniej
1l wody przegotowanej wody
Tyle ze składników. A oprócz tego potrzebny będzie jeszcze słoik, gumka i gęsta gaza (lub woreczek foliowy, podziurawiony igłą).
Do wyparzonego słoika wsypujemy mąkę, dolewamy ciepłą (taką o temperaturze pokojowej, może ciut cieplejszą, ale maksymalnie 30C) wodę, mieszamy, tutaj możemy dodać dodatki, przykrywamy słoik gazą i odstawiamy w ciepłe miejsce (Zakwas lubi ciepło- zbyt chłodno może doprowadzić do powstania pleśni, albo gorzkiego smaku). No i czekamy. Codziennie należy zamieszać i przesłać buziaka. Gdy prześlemy mu 5-6 buziaków i będziemy czule go ogrzewać, to zakwas będzie gotowy. Odcedzamy i przelewamy do butelek. Taki zakwas można przechowywać 2 tygodnie w lodówce. Warto też odlać trochę do słoika i odstawić w kąt lodówki jako zaczyn do następnego zakwasu. To ułatwi i przyśpieszy następne "kiszenie". Starter można przechowywać w lodówce do 3 miesięcy. Z tej ilości zakwasu można ugotować 3l czystego żurku.
Kto raz spróbuje żurku na takim zakwasie, ten zapomni o torebkowym.
Drugi gość w kotle to tajemniczy pan w czerwieni: Zakwas buraczany:
Potrzebujemy:
1,5 litra wody przegotowanej
5-6 ząbków czosnku (można zmniejszyć ilość czosnku)
1,5 kopiastej łyżeczki soli morskiej lub kamiennej
Buraczki
dobrze myjemy i obieramy ze skórki. Kroję na mniejsze kawałki, nie muszą być
plasterki.
Przegotowuję wodę z solą i studzę. Czosnek obieram i
każdy ząbek przekrajam na pół.
Pokrojone
buraczki wkładam do słoika przekładam czosnkiem, zalewam ostudzoną
wodą tak żeby przykrywała buraczki i zakręcam mocno słój lub jak w moim przypadku zamykam klamrę. Odstawiam w ciepłe miejsce
na 6-7 buziaków. Czasami zbiera się piana, którą należy zebrać. Codziennie mówimy do słoika czułe słówka i żeby zakwas z tego wszystkiego się nie zapowietrzył otwieram na minutkę i daję mu odetchnąć. Przecedzam zakwas przez cienką ściereczkę, rozlewam do butelek z
klamrą.Chłodna spiżarka czule przyjmie butelczyny, a gdy jej brak w lodówce
może być przechowywany przez kilka tygodni. A z buraczków po przecedzeniu można zrobić pyszny barszczyk. Sam zakwas pity przed obiadem (z pół szklaneczki) poprawia zdrowotność układu pokarmowego i wzmacnia odporność.
Czyste czerwone złoto dla organizmu.
No to do dzieła. Róbcie zakwasy i już Was nie zatrzymuję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz