sobota, 28 marca 2015

Samson

Mam w domciu dwa koty. Jednym z nim jest Samson. Duży, rudy, piękny z bujnym, grubym ogonem właściciel w 40% mnie ( drugie 40% zajmuje Alutka - mój drugi kot, reszta dla mojej rodziny).




Szyderca? Tak. Łajza? Oczywiście !Jak najbardziej! Czy kochany? Głupie pytanie :-D.
Pewnego deszczowego i ciepłego dnia na moim parapecie(mam tzw niskie okno - 40 cm od poziomu domu - 40 cm od sufitu, duże, piękne) siadło to cudo i zrobiło "miau". Oglądałem w tym momencie film i właściwie nie wiedziałem, czy to "miau" to mój stan umysłu, czy film, czy też mam omamy. Gdy za drugim razem usłyszałem " miau" podszedłem do okna, odsłoniłem firankę i "to coś" z parapetu wskoczyło do domu i skorzystało z miski mojej Alutki, które stało akurat przy oknie. Stałem jak wryty i powiem szczerze byłem pod wrażeniem "bezczelności" tego małego stworzenia (pozostało mu to do dziś- dalej jest bezczelny i ma to szeroko i głęboko... wiecie gdzie). Pojadł sobie zdrowo, spojrzał na mnie, wspiął się po nogawce moich dresów, zawinął się w kłębek i poszedł spać. A ja? No cóż.  Po 3 latach dalej jestem w szoku jego bezczelnością :-D.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz